6.04.2022

Dlaczego nie urodziłam swojego dziecka

Dlaczego nie urodziłam swojego dziecka
Kobieta jest największym wrogiem kobiety. Potrafi wbić szpilkę w taki sposób,żeby zabolało najmocniej. Nawet tak piękne wydarzenie jak narodziny dziecka,możne zostać skrytykowane przez matkę polkę,która rodziła swoje dzieci w przeciągu 5 sekund. Nie wierzysz, że nawet narodziny dziecka? Po przeczytaniu dzisiejszego wpisu uwierzysz, gwarantuje.

Jestem aktywna na kilku facebookowych grupach. Niektóre z nich,jako ze jestem teraz mama i spodziewałam się wcześniej dziecka, dotyczą własnie sfery parentingu. Już kilka miesięcy temu była niezła afera na jednej z grup. O co chodziło? A o wydobyciny.

Otóż to, matki które nie urodziły swoich dzieci siłami natury, nie powinny obchodzić urodzin dziecka, a wydobyciny. W końcu dziecko zostało wydobyte, poprzez cesarskie ciecie.

Zatem ja, przyznaję się przed wami,ze dnia 26 lipca 2018 została, o godzinie 8.17 wydobyta ze mnie moja córka. Nie byłam w stanie urodzić mojego dziecka, ale czy jestem przez to złą matką?

Trafiłam do szpitala,podejrzenie zatrucia ciążowego. Ciśnienie 16/80,białkomocz ,spuchnięta jak dynia. Postanowili wdrożyć leki na nadciśnienie i obserwowali. W końcu 25 lipca przez moje coraz gorsze samopoczucie,zdecydowano o indukcji porodu. Przez cały dzień chodziłam z cewnikiem Foley'a,nazywanym potocznie balonikiem. Mimo tego co wcześniej słyszałam,nic nie bolało. Czułam tylko lekki dyskomfort. Około 20 usunięto balonik i zostałam podłączona pod ktg. Własnie podczas ktg odeszły mi wody. Byłam podekscytowana,przestraszona i nie wiem co jeszcze. Nie wiedziałam do kogo najpierw zadzwonić, czy od razu biec do dyżurującego lekarza.

Znalazłam się na porodówce. Nic się nie działo. Nic, a nic. Najpierw była przy mnie moja mama,ale około 1 zmienił ją mój Mazurek.
O godzinie 4 podłączono mi kroplówki z oksytocyny. Do godziny 8 było okropnie,jest to najgorsza część mojego porodu. Ból niesamowity. Przy pełnym rozwarciu małej zaczęło uciekać tętno i przestała wchodzić w kanał rodny.

Bardzo szybka decyzja o cesarskim cieciu. Przez ten cały ból i nerwy, nawet nie wiem jakie dokumenty podpisałam.

Sala operacyjna, na której moje ciśnienie wynosiło 180/120.  O 8;17 Wiktoria jest już na świecie. Najpiękniejsza chwila, kiedy przyłożyli ją do mojego policzka. Niestety w szpitalu, w którym rodziłam nie ma szans na kontakt skóra do skóry, po cięciu. Tak naprawdę najdłużej trwało szycie. Małą zabrali, a ja spędziłam 6 godzin ,leżąc na sali pooperacyjnej. Sala ta znajduje się obok tych porodowych, więc efekty dźwiękowe rodzących towarzyszyły mi przez cały czas.

Czy naprawdę,jestem gorsza,po tym wszystkim co przeszłam? Czy naprawdę poród silami natury to ogromny wyczyn'? Cesarskie cięcie to operacja po której długo dochodzi się do siebie. Moim zdaniem nie ma znaczenia,jaką  drogą wyszło nasze wymarzone dziecko. A jakie jest twoje?

Coś jest nie tak z moim dzieckiem

Coś jest nie tak z moim dzieckiem

 Jest pewien temat, który bardzo długo nosiłam w sobie. Nie chciałam, nie potrafiłam i wręcz wstydziłam się mówić o tym przy rodzinie czy znajomych. Znacznie łatwiej było mi rozmawiać z obcymi ludźmi na grupach na facebooku, z rodzicami dzieci, z którymi też coś jest nie tak...

Niestety ,kiedy dziecko rozwija się nieharmonijnie, ma problemy z ogarnięcie emocji od razu dostaję łatkę NIEGRZECZNEGO. Znacie to? Oczywiście, jeśli jest grzeczne to dostaje nagrody, a kiedy tylko w jakiś sposób zachowa się inaczej niż znany i lubiany schemat, wtedy już nikt go nie nagradza.


Dziecko przecież powinno siedzieć przy stole

Nie każde. Nie każde potrafi wysiedzieć przy stole. Niektóre  w trakcie posiłku będą bujać się w fotelu, inne będą musiały przebiec pokój kilka razy.

Dzieci przecież lubią jeździć w aucie.

Może, ale także nie każde. Niektóre odczuwają mega dyskomfort z powodu nagłe zmiany obrazu za oknem, a jeszcze inne będą czuły się źle zapięte w pasy fotelika. 


Żywe srebro

Może  z daleka to tak wygląda, z drugiej strony jednak ktoś kto nie jest rodzicem po godzinie przebywania z takim dzieckiem wysiada i jest zmęczony.


Nie lubię określeń typu takie dziecko, niegrzeczne, coś jest nie tak, chore itp. użyłam ich tutaj specjalnie. Tak określane są dzieci z problemami związanymi z integracją sensoryczną. 


Słyszałam mnóstwo teorii,  że ona potrzebuje dyscypliny, że przecież po niej nie widać. 

Cieszę się, że dla wielu osób problemu nie widać. To znaczy, że robię po prostu zajebistą robotę. Terapeuci, pedagodzy i ja, jako zwykła szara mama, która przebywa ze swoim dzieckiem


Cieszę się, że wreszcie potrafiłam o tym napisać. 

Mamo! Należy Ci się czas dla siebie

Mamo! Należy Ci się czas dla siebie


Usiądź wygodnie na kanapie i zastanów się, kiedy ostatnio zrobiłaś coś dla siebie. Chociażby kiedy spędziłam czas sam na sam ze sobą, w wannie z maseczką na twarzy. Nie pamiętasz? Czas to jak najszybciej zmienić!

Sama staram się chociaż kilka razy w miesiącu zrobić coś tylko dla siebie. Czasami idę do kosmetyczki, innym razem leżę godzinę w wannie, a jeszcze w innym przypadku idę po prostu na kawę z koleżanką, bez dzieci oczywiście. Każda z nas potrzebuje przecież chwili wytchnienia, odpoczynku od domowych obowiązków i odpowiedzialności za wszystkich dookoła. 

My kobiety mamy to do siebie, że obwiniamy się za to, że chcemy po prostu odpocząć. Przyznaj się, zdarzało Ci się myć podłogę, kiedy ktoś inny zabrał dzieciak na spacer albo w czasie kiedy miałaś dzień wolny, domownicy były w pracy, w przedszkolu albo po prostu poza domem...ty w tym czasie na pewno pucowałaś zlew w łazience. Musisz to koniecznie zmienić. Nie musisz wiecznie się wszystkim martwić. 


Zastanów się teraz co lubisz robić. Czas z dziećmi się nie liczy, na pewno to uwielbiasz, ale teraz nadeszła wreszcie chwila tylko dla Ciebie! Dawno nie przeczytałaś żadnej książki? Leć do biblioteki lub księgarni i spędź bez obwiniania siebie, jeden wieczór tylko z książka. A może lubisz szyć? Śpiewać? Chodzić do kina? Wybierz sobie, w jaki sposób chcesz odpoczywać i po prostu to zrób. Dzieciakom nic nie będzie jeśli spędzą jedno popołudnie z innym członkiem rodziny. Dom nie zawali się z powodu nieodkurzonej podłogi. 

Niestety po narodzinach dziecka wiele kobiet zapomina o tym, kim były i kim są teraz. Tracą własną tożsamość, mijają dni i tygodnie, a każda z nich coraz bardziej przestaje być sobą. W czasie, kiedy wszystko jest na ich głowach, one chodzą nerwowe i rozgoryczone całą sytuacją, jaka je otacza. Pamiętaj, szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Czasem mama i dziecko muszą od siebie po prostu odpocząć, nie ma w tym niczego złego. 

Jeżeli tak jak ja, lubisz spędzać wieczory w wannie, a także lubisz skupiać się na pielęgnacji koniecznie musisz odwiedzić drogeria Rossmann. Przez okres od 1 do 30 czerwca trwa tam świetna akcja pielęgnacyjna. Wypróbuj kosmetyki Love Beauty and Planet - drugi produkt otrzymasz za darmo. 
Dokładne informacje na temat tej promocji TUTAJ

W serii, którą tym razem otrzymałam do testów możemy znaleźć masło muru muru i olejek różany. Połączenie tych dwóch składników to gwarancja gładkiej, elastycznej skóry i odżywionego koloru włosów.Balsam do ciała Love Beauty and Planet Delicious Glow ma bardzo przyjemną konsystencję i urzeka swoim różanym zapachem
Żel pod prysznic Love Beauty and Planet Bountiful Moisture nawilża skórę suchą, nadaje jej miękkości i gładkości.Szampon do włosów farbowanych Love Beauty and Planet Blooming Colour łagodnie oczyszcza i chroni kolor włosów.
Odżywka do włosów Love Beauty and Planet Blooming Colour nawilża i wygładza włosy aż po same końce.
Maska do włosów Love Beauty and Planet Blooming Colour zapewnia włosom zdrowy połysk na całej długości.


Kosmetyki Love Beauty and Planet to połączenie idealnie dopasowanych składników i zapachów, stosowanie ich to sama przyjemność.


Butelki i słoiki kosmetyków wytwarzane są w 100% z plastiku pochodzącego z odzysku. Nadają się one do powtórnego przetworzenia, a specjalna technologia pozwala na łatwe usunięcie z nich etykiet. 


Odpieluchowanie dwulatka

Odpieluchowanie dwulatka
Nauka czystości, czy też nauka załatwiania potrzeb fizjologicznych do nocnika jest jak dla mnie najtrudniejszym etapem w życiu dwuletniego malucha. O ile bałam się odstawienia smoczka oraz butelki, tak tutaj nie wiedziałam jak prawidłowo zacząć.
Przeczytałam naprawdę mnóstwo poradników, brałam udział w bardzo ciekawym webinarze na ten temat i...nadal nie wiedziałam kto ma rację. Jest tak wiele szkół dotyczących nauki korzystania z nocnika, że ja jako matka wręcz zgłupiałam. 

Co więc zrobiłam? Po prostu czekałam na gotowość Wiktorii, zwracałam uwagę na jej potrzeby i przede wszystkim wywierałam na niej presji. Łatwo to powiedzieć czy też napisać. Trochę trudniej jest w praktyce. 
U nas tak naprawdę zaczęło się od tego, że po prostu sama zaczęła komunikować potrzeby, mając założonego pampersa. Troszkę później

 pojawił się protest i niechęć do zakładania pieluszki. Postanowiłam spróbować. 
Przez pierwszy tydzień Wiktoria nosiła sukienki, tak żeby z łatwością mogła skorzystać z nocnika. Zdarzały się wpadki, do tej pory się zdarzają i na pewno jeszcze przez jakiś czas pojawią się pewne trudności. Dwulatek to wciąż maluszek, który nie do końca potrafi panować nad swoją fizjologią, chociaż ma już pewną świadomość, co się z nim dzieje. 

1.04.2022

Jak urozmaicić menu niejadka

Jak urozmaicić menu niejadka

Nic tak nie spędza snu z powiek rodzica, jak dziecko, które nie chce zupełnie nic zjeść. Rodzic dwoi się i troi, a maluch i tak odmawia proponowanych pokarmów. Odmawia to nawet mało powiedziane. Dziecko pluje, macha rączkami, krzyczy dobitnie ,,Nie!" i czasem wręcz ucieka, przed talerzem ze smakołykami. Można zwariować. Znasz ten temat? Ja niestety poznałam bardzo dobrze.

Powiem ci, że u mnie sama myśl o porach karmienia i przygotowaniu czegoś dla Wiktorii, wywoływała u mnie nerwy. W głowie wyobrażałam sobie, że znów nic nie zje, ja się zdenerwuje, ona zacznie płakać i do wieczora będzie żyła na jogurcie i chrupkach kukurydzianych.

Przede wszystkim głęboki wdech i wydech. To był dramat. Na szczęście powoli jedzenie staje się przyjemnością, a ja z uśmiechem na twarzy, przygotowuje posiłki dla Wiki. Jak tego dokonałam, by mój niejadek zjadł obiadek? To była niesamowicie trudna droga.

Zatrzymaj się na chwilę i sporządź listę, jakie dania twoje dziecko zjada najchętniej z talerza. Nie uwierzę, że w ciągu dnia nie zje zupełnie nic. U mnie ulubionym produktem jest jogurt naturalny. Tak naprawdę z jogurtem możesz wymieszać wszystkie owoce i warzywa. Ja wcześniej gotuję kilka warzyw, po zmiksowaniu mieszam je z jogurtem naturalnym. W ten sposób powstaje chłodnik warzywny, który moja córka zjada bardzo chętnie. W ten sam sposób działam z owocami i powstaje smaczne i zdrowe drugie śniadanie.

Przy przekonywaniu niejadka do nowych produktów pomoże też podawanie ich w różnej postaci. Mogą być gotowane, pieczone, starte, posiekane, zmiksowane lub w całości. U mnie Wiktoria nie jest przekonana od dłuższego czasu do papek albo zup, w których coś pływa. O wiele chętniej zjada marchewkę, banana albo kotlecika mielonego rączką. Zjada to mało powiedziane, ona to wszystko wręcz wciąga na raz.

Czasem, niektóre dzieci nie chcą dotykać tego, co jedzą. Na pomoc przychodzą sztućce dla dzieci, dzięki którym maluch może próbować zjeść posiłek samemu. Nie stresuj się brudną podłogą albo stołem. Przecież musi się tego kiedyś nauczyć, prawda? U mnie akurat sztućce dla dzieci nie pomogły, bo po prostu Wiki chętniej sięga po widelec czy łyżkę normalnej wielkości. Pod moim nadzorem pozwalam jej próbować nabijać jedzenie na duży widelec i muszę się pochwalić, bo coraz częściej trafia ono do buzi.

Czy po przeczytaniu i zastosowaniu tych rad, twój niejadek nadal nie jest przekonany do jedzenia? Proponuj, proponuj i jeszcze raz proponuj. To, że twoje dziecko miesiąc temu nie lubiło jabłek nie znaczy, że teraz ich nie spróbuje. Wiktoria nie była nigdy przekonana do banana, a teraz potrafi zjeść dwa duże banany w ciągu całego dnia. Najgorsze jest zamknięcie się tylko w kilku wybranych produktach, które dziecko zje i brak propozycji ze strony rodzica, żeby spróbowało czegoś innego.


Ostatni i najważniejszy punkt, który powinien na pewno pomóc przy negatywnych nastawieniu dziecka do jedzenia dotyczy wspólnych posiłków. Niestety, ale wiele z nas na pewno zjada śniadanie lub obiad w biegu. Maluch obserwuje nas bardzo uważnie i później nie chce sam usiąść do proponowanego posiłku. Usiądźcie razem, próbujcie z talerza nowych smaków i postarajcie się dobrze przy tym bawić.


A twoje dziecko to typ niejadka czy zjada wszystko ze smakiem?

30.03.2022

Spowiedź ciężarnej nastolatki

Spowiedź ciężarnej nastolatki


Ciąża to dla wielu kobiet cudowny czas oczekiwania na upragnione maleństwo. Kompletowanie wyprawki, szykowanie pokoiku i wybór wózka to bardzo ekscytujące momenty. Nie każda przyszła mama od pierwszych chwil ciąży skacze z radości. Są sytuacje trudne i skomplikowane, przez które ta radość nie pojawia się w ciąży wcale.

Takimi osobami są przyszłe nastoletnie matki. To wśród tej grupy ciężarnych odnotowuje się największą ilość przerwanych ciąż w sposób nielegalny. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego te młode osoby, które wkraczają w dorosłość decydują się zrobić coś takiego?
Nie jestem przeciwniczką aborcji. W sytuacjach zagrożenia życia lub jeśli płód ma poważne zaburzenia, każda kobieta powinna mieć wybór. Jeśli jednak aborcja zaczyna być uważana za kolejną formę antykoncepcji, jest to głupota. Jeśli zabieg wykonywany jest w przysłowiowym garażu jest to już skrajna głupota. Każdy dorosły, kobieta i mężczyzna powinni zdawać sobie sprawę z konsekwencji chwilowych przyjemności. Podkreślam, każdy dorosły. Co jeśli jednak w ciążę zachodzi nastoletnia dziewczyna, a ojcem dziecka jest jej rówieśnik? Wtedy wali się świat tej dwójki młodych ludzi, ich rodziców, a czasem nawet i całych rodzin.
Może jesteś przyszłą, nastoletnią mamą i trafiłaś na ten tekst. Może sama zastanawiasz się co teraz masz właściwie zrobić. Sama do niedawna byłaś jeszcze dzieckiem. Nie skończyłaś szkoły, nie masz pracy. Chcę Ci pokazać, że naprawdę możesz stać się wspaniałą mamą! Ciąża w młodym wieku to nie jest koniec świata. Aborcja nie jest rozwiązaniem, a jej skutki mogą towarzyszyć Ci przez całe życie.

Poniższe historię pokażą Ci jak inne nastoletnie mamy przeżywały swoje ciąże i jak ich życie wygląda teraz.

Ania: Pierwszą rzeczą, która zaczęła mnie zastanawiać był brak miesiączki. Zlekceważyłam to. Dopiero w chwili kiedy poczułam dziwne uczucie w brzuchu, postanowiłam wreszcie zrobić test. Pierwszą osobą, która dowiedziała się o mojej ciąży była przyjaciółka. Chłopak dowiedział się później.

Kasia: Miałam wrażenie, że coś jest nie tak i postanowiłam zrobić test ciążowy. Pierwszą osobą, której powiedziałam był mój chłopak.

Magda: Pod koniec grudnia, a dokładnie w Sylwestra czułam, że coś jest nie tak. Brak okresu tłumaczyłam problemami z hormonami (miałam takowe w gimnazjum). Coś mi nie pasowało. Po nowym roku zrobiłam test, był pozytywny. Robiłam go u przyjaciółki w domu i to ona była pierwszą osoba, z którą podzieliłam się nowiną.

Natalia: Mój chłopak wyjechał za granicę tylko na 2 dni, pisałam mu już wtedy ze czuje się źle, było mi nie dobrze, mdliło mnie co chwilę, czułam że coś jest nie tak. W końcu dzień przed Bożym Narodzeniem stwierdziliśmy że zrobię test. Pierwszy oczywiście wiedział chłopak, robiłam test i wyszłam z łazienki by mu go pokazać.

Sylwia: Miesiączka spóźniała mi się bardzo długo. Przeszukałam co może mi dolegać, a wszystkie objawy wskazywały na ciążę lub problemy hormonalne. Mama nigdy w życiu nie zabrałaby mnie do ginekologa. Musiałam zrobić test sama, w szkolnej łazience. 


Ania: Mama miała do mnie żal, że nie powiedziałam jej pierwszej, tata powiedział że jak już jest to się wychowa.  Ojciec dziecka na początku się cieszył, a później niestety nas zostawił. Byłam załamana, że zostałam sama z dzieckiem, bo ojciec dziecka się go wyparł. Z resztą tak jak jego rodzina, zachowywali się jakby mnie nie znali. Kiedy byłam w 7 miesiącu ciąży pojawił się mój obecny partner i powiedział, że on wychowa małą jak swoje dziecko. Bardzo ją pokochał, nawet kiedy była jeszcze w brzuchu.

Kasia: Rodzice bardzo mnie wspierali i zareagowali pozytywnie na wieść o ciąży. W ciąży czułam się dobrze, chociaż cały czas obawiałam się tego, co dalej po urodzeniu dziecka.

Magda: Bardzo się bałam reakcji mojej mamy. Byłam młoda, w styczniu dopiero wyprawialiśmy moja 18-stke. Miałam myśli, że wyrzuci mnie z domu, będzie zła i rozczarowana. O dziwo, przytuliła mnie i powiedziała, że damy sobie jakoś radę, że mam nie płakać i się nie martwić. A ojciec.. odkąd się dowiedział, powiedział że będzie dobrze i mam urodzić. Oboje byliśmy w szoku, bo antykoncepcja nas zawiodła. Początek ciąży był dla mnie tragiczny. Płakałam prawie codziennie, gdy nikt nie widział. Potem już płakałam przy partnerze. Fizycznie czułam się dobrze, za to psychicznie czułam się bardzo źle. Każdy w moim otoczeniu mi gratulował, mówił że super, młode macierzyństwo ma wiele zalet. A ja widziałam tylko zrujnowana przyszłość. Chciałam skończyć szkołę, iść do pracy, w międzyczasie na studia. Pod koniec ciąży bałam się już o Małą. Bałam się, że ona będzie płakać a ja nie będę umiała jej pomóc. Ze wiele rzeczy nie będę w stanie zrobić, by było jej jak najlepiej.

Natalia: Moi rodzice byli załamani, bo co ze szkołą oczywiście. Później mówili, że jak już się stało trzeba jakoś sobie poradzić. Gdy powiedziałam mamie o ciąży, stwierdziłyśmy, że nie dam rady się uczyć w szkole dziennej. Zgodziła się abym zrezygnowała z niej i poszłam do liceum weekendowego w 10 tygodniu ciąży. A ojciec dziecka, wiadomo na początku był w szoku później powiedział że poradzimy sobie i jakoś damy radę no jakoś trzeba żyć dalej. Na początku ciąży były mdłości. Zaczęłam bardzo mocno tyć. Co wizyta ważyłam 4,5 kg więcej. W końcu ostatnie 2,3 miesiące były najgorsze. Nie dawałam rady dźwigać brzucha, puchłam strasznie, najgorzej stopy, ale musiałam się przemęczyć. Termin na końcówkę sierpnia, całe wakacje z brzuchem. A akurat to lato było strasznie gorące, wiatrak w domu chodził 24h na dobę. Do końca ciąży dobiłam 85 kg, dziś ważę 54 kg nie robiłam nic by schudnąć kompletnie nic. 

Sylwia: Ojciec dziecka nie był moim chłopakiem, zbytnio nie przejął się tym, że zaszłam w ciążę. Umywał od tego ręce. Zwierzyłam się mojej wychowawczyni i to ona wezwała jego rodziców do szkoły. Wtedy dopiero dowiedzieli się o moim istnieniu. Moja mama, kiedy jej powiedziałam po prostu wzruszyła ramionami. Nie miałam w niej żadnego wsparcia.


Ania: O aborcji nawet nie pomyślałam, może to dlatego, że od zawsze kochałam dzieci. Kiedy mała się urodziła to już ją pokochałam od razu, pomimo naprawdę ciężkiego porodu. W pierwszych chwilach razem pomagał mi partner i mama Wychowuje małą z obecnym partnerem i mamy teraz wspólne dzieci.

Kasia: Nie rozważałam ani aborcji ani adopcji , zawsze lubiłam dzieci i nie brałam tego nawet pod uwagę. Po urodzeniu czułam ogromne szczęście wszystkie obawy minęły zaraz po zobaczeniu córeczki. Po urodzeniu pomagała mi mama oraz tata. Rówieśnicy się odemnie odsunęli ale mimo to dałam radę skoczyć szkole z pomocą nauczycieli. Nie wychowuje córki razem z jej tatą, ponieważ przerosła do opieka nad dzieckiem.

Magda: Myślałam o aborcji odkąd zobaczyłam dwie kreski na teście. Otwarcie powiedziałam o tym chłopakowi. Rozważałam opcje tabletek poronnych, które mógł mi ktoś załatwić. Nie spodobało mu się to od razu, powiedział że nie ma takiej opcji. Mówił też, że jestem głupia, jeśli myślę o takim czymś. Moja mama powiedziała, że jak chce usunąć, to woli żebym urodziła i ona zajmie się wtedy dzieckiem. Nie było u mnie czegoś takiego jak łzy zaraz po urodzeniu dziecka. Szczęścia. W ogóle, całego tego klimatu jak u większości kobiet. Moja mama płakała, a ja nic. Przytuliłam małą. Jednak nie było tego "czegoś". Dopiero dzień po urodzeniu dotarło do mnie, że to MOJA córka. Moja malutka córeczka. Taka bezbronna, niewinna. Bardzo dużo pomogła mi moja mama. W chwilach mojej słabości, brała malutka do siebie do pokoju (zamieszkaliśmy razem z moim partnerem w nowym mieszkaniu), żebym mogła iść się wykąpać, coś zjeść albo się zdrzemnąć. Partner pomagał mi usypiać malutka, bo to był nie lada wyczyn. Położna pomagała mi w karmieniu piersią, które na początku szło mi tragicznie. W ciąży byłam w 3 klasie technikum, a te "cięższe" miesiące nie chodziłam już do szkoły. Przychodziłam tylko na ważne sprawdziany czy kartkówki. Bardzo przytłaczały mnie spojrzenia innych. Ukrywałam brzuch jak najdłużej się dało. Partner bardzo dużo mi pomaga teraz chociaż ma dwie lewe ręce. Gdyby nie jego wsparcie i "kopniaki w tyłek" w słabszych momentach, załamałabym się kompletnie

Natalia: Nigdy nie rozważałam aborcji.  Po porodzie byłam szczęśliwa. Tylko chłopak pomógł, (wyprowadziłam się z domu jak skończyłam 17 lat.) mieszkałam tylko z nim, wynajmowaliśmy mieszkanie w mieście. Nie miałam styczności z dziećmi całe życie jedynaczka wszystkiego nauczyłam się sama nikt mi nie powiedział jak i co mam robić. W szkole dawałam radę w końcu chodziłam co weekend czasem co drugi, w tym roku w kwietniu skończyłam szkole Wychowuję dziecko razem z narzeczonym, mieszkamy nadal razem, mam dużego zdrowego synka i nikomu więcej bym go nie oddała, mimo tego że nie raz myśli w głowie mam żeby skoczyć gdzieś na jakąś imprezę ale w sercu nie zostawiła bym go nikomu.

Sylwia: Z propozycją aborcji wyszli właściwie rodzice ojca dziecka, dobrze wiedzieli jak wygląda moja sytuacja rodzinna. Pewnie też nie chcieli obarczać syna odpowiedzialnością za dziecko w przyszłości. To oni umówili mnie na zabieg, dali sporą ilość pieniędzy. Na zabieg i na przyszłość dla mnie. Byłam już w drodze do gabinetu, kiedy jednak zaczęłam czuć ogromny strach. Do zabiegu nie doszło, a ja kolejnego dnia w szkole wręczyłam ojcu dziecka pieniądze jego rodziców. On nie miał o niczym pojęcia. Był wściekły, myślał, że po prostu będzie zobowiązany płacić alimenty. Całą ciążę nie miałam od nikogo żadnego wsparcia, czułam się fatalnie. Skończyłam drugą klasę liceum, a kolejnej już nie zaczęłam. Urodziłam wcześniaka. Po urodzeniu się synka, cały mój świat się zmienił. Nagle otrzymałam mnóstwo pomocy od innych ludzi. Nie jestem w związku z ojcem dziecka, mieszkam w Domu Samotnej Matki. Ojciec odwiedza nas i często zabiera małego na spacery.


Historie przedstawione są prawdziwe, a imiona bohaterek zmienione.
Każda  z tych dziewczyn nie miała pojęcia co ją czeka, ale jednak postanowiły dać sobie szansę. Są teraz wspaniałymi mamami dla swoich dzieci, mimo że kompletnie nie były gotowe na macierzyństwo i dorosłe życie.


Jeśli jesteś przyszłą nastoletnią mamą i potrzebujesz wsparcia lub jakiejkolwiek pomocy, możesz skorzystać z poniższych miejsc w sieci.
Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
Internetowy telefon zaufania

Copyright © 2016 Tutaj mama! , Blogger