25.05.2019

9 miesięcy ciąży VS 9 miesięcy macierzyństwa


Nie będę ukrywać, życie po urodzeniu się dziecka zmienia się. U niektórych to zmiana praktycznie o 180 stopni, u innych nieco mniejsza. Nie ma jednak opcji, życie w jakimś tam stopniu przejść metamorfozę. Moja ciąża nie była dla mnie cudownym etapem, jaki często można zaobserwować w wielu reklamach telewizyjnych. Ba! W moim przypadku ciąża to był jeden z tych gorszych koszmarów, przez które budzimy się w nocy zlani potem. A macierzyństwo? To już trochę inna historia, która na pewno Ciebie zainteresuje. Dlatego chciałabym pokazać Ci moje 9 miesięcy ciąży kontra moje 9 miesięcy macierzyństwa. Jesteś gotowa?
Zacznę od snu. W ciąży wyglądało to mniej więcej w ten sposób: 
- Która to godzina? - pytałam sama siebie. - O jej! Dopiero druga. To sobie jeszcze jeden odcinek serialu obejrzę.
Tak, tak. Nie słuchałam rad, o tym że trzeba się wyspać na zapas w ciąży. 
Na początku mojej drogi jako brzuchatka, mogłam bez problemu siedzieć przed laptopem praktycznie do rana. Końcówka nie była już tak łaskawa, w momencie kiedy...
- Cholera to była jej noga, ręka, głowa czy to może jakiś kosmita urządza sobie dyskotekę w moim brzuchu? 
Nad ranem nie było lepiej. Zgaga paliła mnie tak mocno, że nie mogłam nawet napić się wody. Nic nie pomagało, a przerobiłam mnóstwo środków aptecznych i naturalnych.
Na szczęście zdarzały się dni, że udało mi się pospać do godziny 12.

Jako mama, już ponad 9 miesięcznej dziewczynki mogę Wam powiedzieć, że sen wygląda zupełnie inaczej. Przede wszystkim zamiast iść spać razem z dzieckiem, zawsze znajduje sobie mnóstwo wieczornych zadań. Przecież trzeba umyć butelki, powycierać kurze, poskładać pranie albo obejrzeć serial :)
Wiem, że zdarzają się dzieci, które już od 3 miesiąca potrafią bez problemu przespać całą noc. U mnie wciąż Wiktoria budzi się na butlę 2 lub 3 razy. Zazwyczaj jej pobudka jest wtedy, kiedy mi się najlepiej śpi. 
Rano nie ma, że boli. Dziecko wstało o 5, no to zaczynamy nowy dzień. Nie ma opcji na jakieś ululanie czy oszustwo. Zdarza się jednak ten luksus, kiedy pośpimy do 8. 

 Kąpiel w ciąży, w moim przypadku, to był wielki rytuał. Olej na włosy, maseczka, długa kąpiel z pianą albo peeling całego ciała. Wieczorne spa odbywało się u mnie praktycznie co drugi dzień. Potrafiłam spędzić w łazience nawet kilka godzin. 

Teraz po 9 miesiącach była mamą, wiem że w ciągu 5 minut można umyć włosy, ciało, a nawet czasem ogolić nogi! Oczywiście zdarza mi się co jakiś czas długą kąpiel w pianą, ale raczej częściej wolę skorzystać z szybkiego prysznica. 

Jedzenie było moją zmorą w ciąży. Ja nie miałam porannych mdłości, ja miałam mdłości all day all day. Dzień bez wymiotów był świętem, które szybko się kończyło. Najgorsze było chyba to,że miałam na coś ochotę, a po chwili wszystko wracała skąd przyszło. Nie miałam z tego żadnej przyjemności, więc częściej wybierałam po prostu coś lekkiego.

Teraz mogę jeść co chcę. Nawet karmiąc piersią, na pewno jadłabym wszystko. Pamiętaj nie ma czegoś takiego jak dieta matki karmiącej i jeśli zjesz kebaba rollo, twój maluch nie będzie miał kolki. Jako mama zaczęłam też bardziej eksperymentować w kuchni. W moim menu dzięki temu znalazło się mnóstwo smacznych i zdrowych potraw np. placuszki z cukinii czy też tort warzywny. 

 Na sam koniec zostawiłam czas wolny. Niestety, ale w ciąży przez moje nudności i puchnięcie nóg nie miałam ochoty na wycieczki, wyjazdy czy zwykłe wyjścia z domu. Większość czasu spędzałam na leżeniu, czytaniu książek albo oglądaniu filmów. W między czasie pierdyliard razy układałam ciuszki w komodzie, ustawiałam rzeczy w sypialni albo przepakowywałam torbę do szpitala. W końcu przez to jej wypakowywanie i pakowanie kilka rzeczy było mi zbędne, a o niektórych zapomniałam.
Od wielu koleżanek słyszałam, że jako matka mogę zapomnieć o czasie wolnym. Każda twierdziła, że życie kończy się na ubraniu dresu i wypiciu zimnej kawy. Mogę Wam powiedzieć, że w tej kwestii moje zmieniło się całkowicie. Nie ma szans, że czegoś mi się nie będzie chciało. Wiem, że wiele rzeczy muszę zrobić i bez marudzenia zabieram się za nie. Z córką często wyjeżdżamy w pobliskie miejsca, chodzimy na basen, do biblioteki czy też do parku. Nie ograniczam siebie w żaden sposób, po prostu wszędzie zabieram ją ze sobą. Wiesz co? Ostatnio była ze mną nawet na regulacji brwi. Dziecko przede wszystkim pokazało mi, że nie ma rzeczy niemożliwych. A jeśli coś takiego się znajdzie, to zawsze można odnaleźć inną drogę żeby dotrzeć do celu!


Zdjęcia to mój prezent na Dzień Matki. Zostały wykonane przez Karolinę Magnowską. Na sesji bawiłyśmy się świetnie! A Tobie życzę wszystkiego najlepszego z okazji Twojego święta! Pamiętaj, jesteś najwspanialszą mamą. 

5 komentarzy:

  1. Dziecko to zawsze życiowa rewolucja - i trzeba czasu, żeby wszystko sobie na nowo poukladac :) Piękne zdjęcia, sesja jak z okładki jakiegoś magazynu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekne pamiatka w postaci zdjęć:) oj tak jako mama życie nasze zmieniło sie całkowicie- ja osobiście stałam sie bardziej odważna, zdecydowana i zorganizowana:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny i urzekający wpis. Sama prawda �� Okładka z magazynu "Mamo to ja"! Słodziaki ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękne zdjęcia! Macie pamiątkę na całe życie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Tutaj mama! , Blogger