22.08.2019

Żłobek, babcia, niania, a może...?

Pamiętasz, kiedy Twój słodki różowy bobas przyszedł na świat. Mieliście dla siebie mnóstwo czasu. Te wszystkie wspólne chwile, pierwszy uśmiech czy pierwszy ząbek, który nie dał wam spać przez kilka nocy. Wspaniały czas. Przychodzi jednak taki moment, szczególnie po roku bycia mamą, że zaczynasz myśleć o powrocie do pracy. Myślisz o tym, że całkiem dobrze byłoby wejść znów do świata dorosłych, rozmawiać na poważne tematy, jeść drugie śniadanie o stałych porach i...nie mieć w torebce pampersów i nawilżanych chusteczek.

Przypominasz sobie, że praca wcale nie była taka zła i w sumie mogłabyś już niedługo do niej wrócić lub poszukać sobie czegoś nowego. A może to jednak sytuacja finansowa popycha cię w stronę pracy zarobkowej. Powody nie są ważne. Ważniejsze jest to, kto w tym czasie zajmie się twoim dzieckiem.

Możliwości jest mnóstwo, tylko teraz na którą się zdecydować i która będzie najlepsza dla was. Postaram się pokazać ci nad czym ja się zastanawiałam i jaką opcję wreszcie zdecydowałam się wybrać.

Rozejrzyj się dookoła, może akurat twoja mama lub teściowa nie pracują, są już na emeryturze lub zarabiają w domu. Jeśli tak to byłyby idealnymi kandydatkami do opieki nad maluchem. W końcu znają się dosyć dobrze, są z rodziny, na pewno nie skrzywdzą twojego dziecka. Babcia to przeważnie ta troskliwa i ciepła osoba, która wnuczkowi oddałaby serce na dłoni. Babcia jest wariantem bardzo ekonomicznym, z tego względu, że raczej nie będzie chciała zapłaty za spędzanie czasu z wnukiem. A jeśli już zdecydujesz się płacić babci, to na pewno nie będą to ogromne sumy. Nie może być jednak zbyt kolorowo. Babcie bardzo często wręcz olewają zdanie rodziców, proponują dziecku zamiast obiadu słodycze lub pozwalają na zbyt wiele. Skutkiem tego jest mieszanie w głowie dziecku, które zaczyna nie rozumieć co jest dobre, a co złe. Babcie często też wyręczają dzieci we wszystkim. Ta opcja byłaby idealna dla osób, które mają naprawdę dobre relacje z mamą lub teściową i przede wszystkim, które potrafią dojść do kompromisu z nimi w kwestii wychowania dziecka.

Jeśli nie masz nikogo w swoim otoczeniu, kto akurat ma wolne w czasie twojej pracy możesz zastanowić się nad nianią. Zatrudnienie niani ma swoje plus, bo skoro pobiera ona wynagrodzenie powinna dostosować się do zasad, które ty wcześniej ustaliłaś. Masz możliwość dokładnie sprawdzić osobę, która będzie spędzała czas z twoim dzieckiem. Dobrze jest też poprosić o referencje od poprzednich pracodawców, u których niania zajmowała się dziećmi. Niania jest to jednak dosyć kosztowna opcja. Przede wszystkim jednak bardzo ciężko jest zaufać obcej osobie. Kiedy niania zostanie sama z dzieckiem w waszym domu możesz czuć się niekomfortowo. Istotne jest także ilość niań na które się zdecydujesz, jeśli co miesiąc inna kobieta będzie się zajmowała twoim dzieckiem to granica nieznajomy-znajomy zostanie zatarta. Twoje dziecko może zacząć w obcych widzieć ciocie lub wujków.

Ważny w rozwoju dziecka jest kontakt z rówieśnikami. Idealnym rozwiązaniem będzie posłanie dziecka do żłobka. Jest to raczej najbardziej ekonomiczna forma opieki, twój portfel najmniej ucierpi. Twój maluch będzie miał kontakt z innymi dziećmi, o wiele szybciej nauczy się wielu rzeczy i przede wszystkim zacznie dostrzegać powstawanie grup i zacieśnianie się więzi. Żłobek jest świetnym miejscem dla jedynaka, nauczy się w nim dzielić w innymi i dowie się, że nie tylko on jest najważniejszy. Żłobki zatrudniają doświadczoną kadrę, która potrafi radzić sobie nawet z najtrudniejszymi dziećmi. Mając kontakt z rówieśnikami niestety musisz liczyć się z tym, że maluszek nauczy się także tych złych zachować. Zauważysz jak szybko zmieni się jego zachowanie i w jaki sposób zacznie okazywać niezadowolenie. Największym minusem żłobka są choroby, także musisz nastawić się na pół roku lub rok ciągłych chorób. Jeśli nie zdecydowałabyś się na żłobek, to samo czekałoby cię w przedszkolu lub zerówce. Dziecko musi nabyć odporność poprzez przebywanie z innymi.

Na sam koniec zostawiłam pewne alternatywy, na które decyduje się wiele mam. Jedną z nich jest kolejna ciąża. Dzieci rok po roku praktycznie wychowują się razem, a ty w spokoju możesz opiekować się dwójką bez rozterek z kim zostawić dziecko, kiedy będziesz w pracy. Problemem mogłaby się okazać trudna ciąża lub taka zagrożona poronieniem, bo wtedy nie byłoby opcji na bieganie za roczniakiem po domu.
Ostatnią alternatywą jest po prostu zostanie w domu z maluchem. Opcja dla tych, które maja stabilną sytuację finansową i nie muszą się o nią martwić.


A na co zdecydowałam się ja? Wiktoria od września idzie do żłobka i uważam, że jest to najlepsza opcja dla niej. Czy boję się chorób? Jasne, że tak. Myślę jednak, że damy radę i Wiki szybko zaaklimatyzuje się w nowym otoczeniu. Trzymajcie za nią kciuki!

9 komentarzy:

  1. A więc trzymam kciuki za Ciebie i Twoją córcię! Ja ponad 12 lat temu postanowiłam zrezygnować z pracy zawodowej i zajęłam się pierworodnym w domu, po 2 latach dobył drugi synek, po kolejnych 6 latach dobył jeszcze jeden synek. A niedługo dobędzie nam kolejna dzidzia i ciągle jestem przy dzieciach w domu. Czy żałuję? Nie! Nie żałuję i cieszę się, że mogę pozwolić sobie na ta, abym była przy dzieciach w domu, a mąż na nas zarabia. Aczkolwiek czasem brakuje mi choćby samotnego wyjścia na zakupy - czy wyjścia do ludzi, tak po prostu. Jednak i z tym sobie radzę, bo kiedy mam potrzebę samotnego wyjścia na zakupy, to proszę męża by został z dziećmi i mam wychodne. Nauczyłam się po prostu więcej prosić męża o pomoc, bo rodzinę mamy trochę za daleko - choć i czasem zdarzy się, że i kogoś z rodziny prosimy o pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje dzieci do drugiego roku życia są w domu, w sensie starsza była, a młodsza jeszcze jest :) pójdzie do przedszkola wiosna, będzie miała skończone 2 lata i sezon chorobowy będzie już zakończony :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Można też pracować w domu i spędzać czas z dzieckiem. Każdy ma swoją drogę, ważne aby spełniała oczekiwania. Dobre wskazówki

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas żłobka nie było, nie ufam tej instytucji, ale nie potępia tych, którzy się na nią decydują.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moi poszli dopiero w wieku 3 lat do przedszkola, ale jakbyśmy mieli w pobliżu żłobek, też bym ich posłała.

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas nie było tego dylematu, bo pracuję w wolnym zawodzie i pracuję w domu, dopiero jak syn miał 4 lata to poszedł do przedszkola, żeby mieć kontakt z rówieśnikami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje dzieci do przedszkola chodzą od 2 roku życia. :) Niestety sytuacja zmuszala, ale nie wyszło im to na źle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja postanowiłam zrezygnować z pracy zawodowej i zając się wychowywaniem dzieci. Planuję pójść do pracy dopiero jak młodszy synek pójdzie do zerówki. Do tego czasu zajmuję się i uczę dzieci w domu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Syn miał 11 miesięcy, kiedy musiałam posłać Go do żłobka. Życie...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Tutaj mama! , Blogger