27.09.2019

Ciężko być mamą i studentką


Macierzyństwo to przepiękny okres w życiu kobiety, te wszystkie malusie ciuszki, zapach dzidziusia i chwile spędzane z tym malutkim człowieczkiem. Za to studia to czas imprez, nauki, mniej lub bardziej, no i oczywiście zawierania nowych znajomości. Tak naprawdę studentka i matka to bardzo różnorodne role. Pasują do siebie niemal jak jeż wchodzący do sklepu z balonami, tak to jest najlepsze określenie.

Na studiach czasem zdarza się zarwanie nocy. Trzeba się pouczyć na kolokwium albo egzamin, zwykle na ostatnią chwilę. Czasami akurat w tygodniu będzie odbywała się świetna impreza. Studenckie życie. Przy dziecku też mogą pojawił się nieprzespane noce. Jest jednak pewna różnica. Jako matka nie masz możliwości zdecydować, kiedy i dlaczego zarwiesz nockę. A to może być dzisiaj, jutro albo za pół roku. Bolesne ząbkowanie, choroba lub po prostu zły sen to tylko niektóre powody nieprzespanych nocy.

Organizacja czasu to podstawa na studiach. Musisz wszystko dokładnie zaplanować, a zapisując się na lektoraty musisz koniecznie sprawdzić, czy nie kolidują one z innymi zajęciami na uczelni. Jeżeli na studiach chodzisz dodatkowo do pracy, czasu jest jakby coraz mniej.Przy maluchu znacznie trudniej zorganizować ten czas. Ja po prostu zazwyczaj uczyłam się, kiedy Wiktoria spała lub podczas spacerów uczyłam się, słuchając wcześniej nagranych notatek z dyktafonu. Starałam się nie odkładać niczego na ostatnią chwilę i działać, kiedy miałam możliwość. 

Studia to już nie szkoła średnia. Mama nie chodzi na zebrania i nie dzwoni do wychowawczyni, żeby dowiedzieć się wszystkiego. Musisz o wszystkim pamiętać sama. Na szczęście często uczelnie wychodzą z inicjatywą i na swoich stronach publikują kalendarium organizacji całego roku akademickiego. Jako mamusia musisz dodatkowo pamiętać o wizytach u lekarza, szczepieniach i regularnych zakupach rzeczy dla dziecka. Nawet nie wiesz ile twój mózg może pomieścić informacji!


Ja sobie poradziłam, Ty też na pewno dasz radę. Musisz tylko w siebie uwierzyć.

Urodziłam Wiktorię w wakacje, przed rozpoczęciem się ostatniego roku studiów. Miałam indywidualną organizację semestru, więc na większości zajęć nie musiałam być obecna. Często na zaliczenia przedmiotów zabierałam ją ze sobą, jeśli nie znalazłam dla niej opieki. Udało mi się w ten sposób zdać w pierwszych terminach sesje zimową i letnią. Dodatkowo przez cały ostatni rok studiów pisałam pracę licencjacką. Robiłam to nocami lub podczas drzemek. Obroniłam się na 5. Udało mi się zrobić to wszystko z kilkumiesięcznym dzieckiem. Nie było wymówek.

Jeśli zastanawiasz się czy jest sens iść na studia lub kończyć je, mając malutkie dziecko to ja jestem przykładem, że jest to naprawdę możliwe. 

6 komentarzy:

  1. O raju, podziwiam, bo w ciąży i przy karmieniu się ma mleko w głowie i ciężko jest się skoncentrować, poza tym organizm jest mega wycieńczony :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo potrzebne są takie wpisy, żeby pokazać innym dziewczynom w podobnej sytuacji, że DA SIĘ. Ze mną na studia magisterskie też przychodziła dziewczyna z malutką kilkumiesięczną córeczką, pamiętam jak zabawiałyśmy ją, gdy koleżanka zdawała jakieś ustne zaliczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie większym problemem jest niestety nieprzewidywalność pracy męża. Często jest tak, że jego wolny weekend zmienia się nagle w 30 godzin longiem poza domem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam, bo ja byłam mega wyczerpana nocnym wstawaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. choć w sumie ostatni rok... to ja pracowałam na całą zmianę :D

      Usuń
  5. Mialam kilka koleżanek, które na studiach urodziły dzieci. Radziły sobie różnie, ale ostatecznie wszystkie skończyły studia :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Tutaj mama! , Blogger