27.10.2019

Jak urozmaicić menu niejadka


Nic tak nie spędza snu z powiek rodzica, jak dziecko, które nie chce zupełnie nic zjeść. Rodzic dwoi się i troi, a maluch i tak odmawia proponowanych pokarmów. Odmawia to nawet mało powiedziane. Dziecko pluje, macha rączkami, krzyczy dobitnie ,,Nie!" i czasem wręcz ucieka, przed talerzem ze smakołykami. Można zwariować. Znasz ten temat? Ja niestety poznałam bardzo dobrze.

Powiem ci, że u mnie sama myśl o porach karmienia i przygotowaniu czegoś dla Wiktorii, wywoływała u mnie nerwy. W głowie wyobrażałam sobie, że znów nic nie zje, ja się zdenerwuje, ona zacznie płakać i do wieczora będzie żyła na jogurcie i chrupkach kukurydzianych.

Przede wszystkim głęboki wdech i wydech. To był dramat. Na szczęście powoli jedzenie staje się przyjemnością, a ja z uśmiechem na twarzy, przygotowuje posiłki dla Wiki. Jak tego dokonałam, by mój niejadek zjadł obiadek? To była niesamowicie trudna droga.

Zatrzymaj się na chwilę i sporządź listę, jakie dania twoje dziecko zjada najchętniej z talerza. Nie uwierzę, że w ciągu dnia nie zje zupełnie nic. U mnie ulubionym produktem jest jogurt naturalny. Tak naprawdę z jogurtem możesz wymieszać wszystkie owoce i warzywa. Ja wcześniej gotuję kilka warzyw, po zmiksowaniu mieszam je z jogurtem naturalnym. W ten sposób powstaje chłodnik warzywny, który moja córka zjada bardzo chętnie. W ten sam sposób działam z owocami i powstaje smaczne i zdrowe drugie śniadanie.

Przy przekonywaniu niejadka do nowych produktów pomoże też podawanie ich w różnej postaci. Mogą być gotowane, pieczone, starte, posiekane, zmiksowane lub w całości. U mnie Wiktoria nie jest przekonana od dłuższego czasu do papek albo zup, w których coś pływa. O wiele chętniej zjada marchewkę, banana albo kotlecika mielonego rączką. Zjada to mało powiedziane, ona to wszystko wręcz wciąga na raz.

Czasem, niektóre dzieci nie chcą dotykać tego, co jedzą. Na pomoc przychodzą sztućce dla dzieci, dzięki którym maluch może próbować zjeść posiłek samemu. Nie stresuj się brudną podłogą albo stołem. Przecież musi się tego kiedyś nauczyć, prawda? U mnie akurat sztućce dla dzieci nie pomogły, bo po prostu Wiki chętniej sięga po widelec czy łyżkę normalnej wielkości. Pod moim nadzorem pozwalam jej próbować nabijać jedzenie na duży widelec i muszę się pochwalić, bo coraz częściej trafia ono do buzi.

Czy po przeczytaniu i zastosowaniu tych rad, twój niejadek nadal nie jest przekonany do jedzenia? Proponuj, proponuj i jeszcze raz proponuj. To, że twoje dziecko miesiąc temu nie lubiło jabłek nie znaczy, że teraz ich nie spróbuje. Wiktoria nie była nigdy przekonana do banana, a teraz potrafi zjeść dwa duże banany w ciągu całego dnia. Najgorsze jest zamknięcie się tylko w kilku wybranych produktach, które dziecko zje i brak propozycji ze strony rodzica, żeby spróbowało czegoś innego.


Ostatni i najważniejszy punkt, który powinien na pewno pomóc przy negatywnych nastawieniu dziecka do jedzenia dotyczy wspólnych posiłków. Niestety, ale wiele z nas na pewno zjada śniadanie lub obiad w biegu. Maluch obserwuje nas bardzo uważnie i później nie chce sam usiąść do proponowanego posiłku. Usiądźcie razem, próbujcie z talerza nowych smaków i postarajcie się dobrze przy tym bawić.


A twoje dziecko to typ niejadka czy zjada wszystko ze smakiem?

7 komentarzy:

  1. U nas robotę robiły sosy dodawane do surowych warzyw. Jakoś w pomidorowym wszystko było bardziej jadalne.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas tragedia, co ugotujemy, to nawet nie chcą spróbować. Najlepiej to czekoladę ciągle jeść.

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas sprawdziło się dawanie posiłków na talerzykach dla lalek. Znikało wszystko. Aktualnie mamy fazę na zupy bez zawartości. Żadnych ciał stałych, tylko ciecz.

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas w domu też niejadek i też kombinuję na wszystkie znane mi sposoby. Jogurt naturalny też u nas jest ulubionym

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas z jedzeniem bywało różnie, bywały dni że Amelka jadła wszystko ze smakiem, innym razem nie jadła prawie nic. Receptą było podawanie kilku rzeczy, by miała wybór w jedzeniu, wspólne posiłki i pokazywanie jej, że posiłki, to nie tylko zaspokojenie głodu, ale wspólnie spędzany z rodzicami czas.

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam ten problem, aż za dobrze ;) U nas problem jest taki, że jak nie będę karmić Alexa to sam zjada maksymalnie dwa kawałeczki i ucieka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście ten problem nas ominął. Są rzeczy, których córka nie lubi i nie zje, ale tak chyba ma każdy z nas.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Tutaj mama! , Blogger