31.10.2019

Powrót do pracy po macierzyńskim


Twój maluch nie jest już niemowlakiem, powoli zaczyna stawać się dzieckiem. Coraz chętniej chce poznawać świat, który go otacza. Coraz bardziej wykazuje zainteresowanie innymi dziećmi. Przez cały rok to ty byłaś jego całym światem. Teraz przyszedł czas na rozstanie. Zabrzmiało dramatycznie, prawda? Nie oszukujmy się. Większość mam musiała to przeżyć, prędzej czy później. Opowiem Ci jak wyglądało to w naszym przypadku i jak sobie z tym radzimy teraz. A radzimy sobie najlepiej, jak tylko potrafimy.

Będąc w ciąży bardzo szybko zrezygnowałam z pracy, z powodu moich wielu ciążowych dolegliwości. Wiadomo, potem urodziła się Wiktoria i cały rok planowałam spędzić tylko z nią. W między czasie skończyłam studia, obroniłam licencjat i byłam stażystką w agencji reklamowej. Przez długi czas miałam nadzieję, ze zostanę w domu trzy lata. Wiktoria miała pójść dopiero do przedszkola.
Nie ukrywam, zaczęłam tęsknić za kontaktem z ludźmi, za pracą i za możliwością wyjścia gdzieś, bez towarzystwa małych, tuptających nóżek. Spędziłam dwa lata w domu, naprawdę zaczęło mi brakować pracy.

Postarałam się wszystko dokładnie zaplanować tak, żeby mój powrót nie był ogromną traumą dla dziecka, jak i dla mnie. Wiktoria chętnie zostawała z dziadkami oraz innymi członkami rodziny, bardzo cieszyła się na widok dzieci. Miałam spory dylemat, czy posłać ją do żłobka czy zatrudnić nianię. Zdecydowałam, że od Września moja córka pójdzie do żłobka.

W innym poście opisywałam dokładnie, jak wyglądała adaptacja w naszym żłobku. Proces adaptacji poszedł bardzo pomyślnie. W tym czasie ja obgryzałam paznokcie w domu, stresując się jak tam moja dzidzia sobie radzi. Po dwóch tygodniach niestety przyszła pierwsza choroba, później kolejna. Nie da się tego uniknąć. Dziecko w żłobku ma kontakt z tak wieloma bakteriami i wirusami, że nie da się na początku żłobkowej przygody uciec od chorób. Czy to mnie zniechęca? Jasne, że tak. Nienawidzę patrzeć jak moje dziecko męczy się z katarem, kaszlem lub innym okropieństwem. Jednak myślę o tym, że to samo spotkałoby ją w przedszkolu czy zerówce, jeśli zdecydowałabym się zostać z nią jeszcze te kilka lat.

Wróciłam do pracy od października. Kiedy ja jestem w pracy, Wiktoria jest pod opieką babci albo w żłobku. Problemem są jej choroby, bo w tym czasie ciężko jest znaleźć mi dla niej opiekę. Ciągle zastanawiam się nad zatrudnieniem opiekunki dorywczo, w sytuacjach kryzysowych.
Zauważyłam, że Wiki o wiele lepiej zachowuje się w towarzystwie innych, niż przy mnie. Bardzo chętnie zostaje pod opieką dziadków. Zdarzyło się jej nawet kilka nocy poza domem i wtedy na pewno świetnie się bawiła. Zrobiła się bardzo zaradna i przede wszystkim cwana.

Wszystko ma swoje plusy i minusy, dla nas była to najlepsza decyzja i obie radzimy sobie bardzo dobrze. A Ty zostałaś w domu ze swoim maluchem czy zdecydowałaś się dać go pod czyjąś opiekę? A może pracujesz w domu?

4 komentarze:

  1. Ja zdecydowałam się na powrót do pracy, jak Alex miał rok. Nie była to jednak dobra decyzja, ze względu na zmiany w pracy i po 3 miesiącach musiałam zrezygnować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wracalam do pracy, kiedy córka miała pół roku, bo tyle wtedy trwał macierzyński.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam o tyle dobrze (źle?), że pracuję z domu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę Ci dziadków pod ręką, u nas nie ma takiej opcji i okazuje się, że wcale nie godziny pracy żłobka, a szkoły są problemem. W mojej branży pracuje się do 17 do tego min godzina na dojazd, a świetlica do 17:15 😱

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Tutaj mama! , Blogger